O mnie i o pijawkach
Biologiem zostałam z zamiłowania. Wszystko co nas otacza, cały świat zwierząt, roślin był i jest dla mnie fascynujący. Chylę czoła przed osiągnięciami farmakologii i medycyny konwencjonalnej – niezaprzeczalnie jest to wielki postęp ludzkości. Istnieją jednak również od setek tysięcy lat metody leczenia wykorzystujące to, co ludzi naturalnie otacza.
Jedną z istot, które od wieków pomagały człowiekowi w zmaganiu się z chorobami, szczególnie przewlekłymi, jest właśnie Pijawka Lekarska – Hirudo Medicinalis.
Wiem, że zdecydowana większość osób wzdryga się na myśl o niej. Rozumiem to, ponieważ sama doświadczałam takiego uczucia przywołując w pamięci jej wygląd zapamiętany z lat dzieciństwa, nie mówiąc już o jej dotknięciu czy położeniu na własnym ciele. Dokładnie pojmuję, co czuje człowiek, któremu po raz pierwszy przystawia się pijawkę. Wiem, jakie są odczucia przed samym zabiegiem, w trakcie i po nim. Przystawiam pijawki sobie od 18-stu lat ciesząc sie dzięki temu zdrowiem i radością życia pomimo mocno już zaawansowanego wieku.
Trzeba mieć świadomość, że wstrzykując nam do krwi hirudozwiązki ratujące nasze zdrowie, pijawki zostają po swojej pierwszej od wielu miesięcy i zarazem ostatniej „krwawej uczcie” natychmiast w sposób humanitarny, ale jednak, zabite.
Piszę to po to, aby decydując się na zabiegi z wykorzystaniem pijawek nie myśleli Państwo o nich jako o budzących niesmak pasożytach. Chciałam przybliżyć bardziej pozytywny obraz pijawki i powiedzieć, że jest to zwierzątko ładne, jeżeli ogladamy je w słońcu czy silnym świetle, bardzo czyste, szalenie wrażliwe na cały otaczający je świat i obdarowane ponad 300-toma związkami, których znakomita większość skutecznie leczy niektóre z chorób. Zależy mi, żeby Państwo mieli świadomość, że chociaż są to małe, niebudzące sympatii zwierzątka, to jednak sprawiają, że możemy żyć bardziej komfortowo.
Patrząc przez 18 lat na efekty jakich jestem świadkiem po zabiegach hirudoterapii musze powiedzieć, że jest to mały- WIELKI, brzydki PIĘKNY PRAWDZIWY CUD NATURY.



Wiersz napisany przez moją pacjentkę


